The Living Manuscript

Echoes of the Soul in Two Tongues

Kliknij wiersz, aby go otworzyć i skomentować
Na co ci I

Na co ci I

,,NA CO CI”

Na co to było wstawać tak wcześnie rano z łóźka
Tóż nad pośladkami naturalnego ciała
Czasami dziwaczysz jak ktoś kto uciekł z przed wiekiem z zamkniętego zakładu,w dziurawych skarpetkach i obdartą piętą.

Młodość mnóstwo wyjaśnia
Poznać daje owiecznie,nie gardząc tym czego potrzebuje a ma.

Wracaj zaras!-wykszykuje.Naleję lampkę szampana i
razem podniesiemy toast za pamięć.I wieczność.

Ten odważny

Ten odważny

,,Odwaga”

Ten odważny
Kto żyć potrafi
Ten również
Który życie oddaje
Ten również
Który słaby
I ten który chce się zabić
I to robi.

Jednak nie trudno

Jednak nie trudno

,,Trudno”

Mogę jeszcze oddychać
Mogę jeszcze patrzeć
Mogę jeszcze pocierpieć
Samotność nie jest aż taka zła jak o niej mówią.

Mogę jeszcze pomilczeć
Mogę jeszcze pomarzyć
Mogę jeszcze umierać
I to kiedyś stanie sie moim kamieniem milowym.

Mogę jeszcze tęsknić
Mogę jeszcze pomagać
Mogę jeszcze by zależało
A inne sprawy staną się znów zbyt łatwe by je same rozwiązać.

Nie mogę jeszcze żyć?

Nie mogę jeszcze żyć?

,,O tak ..”

No może kiedyś powiem że kogoś kocham
Ale nie teraz
Nigdy!

Może kiedyś zakocham się naprawdę
Tak szczerze,prawdziwie,lekko
I w snach zdobędzie me serce i ciało
Ale ten czas co teraz w nim żyje
Nie ma tego jeszcze w swych planach
Na wieczór przy świecach.

Opieram się jeszcze tej niemocy i sile
A potem łuk przebija mnie tak że odżywam na nowo.

Na tym nie koniec

Na tym nie koniec

,,I na tym nie koniec”

Pokaże mi swe serce
O duszo!

Pokaże mi swe dłonie
O duszo!

Pokaże mi,swój język
O duszo!

Pokaże mi złą wolę
O duszo!

Pokaże mi drobiazg trifle
O duszo!

Pokaże mi przeciwności losu set back
O duszo!

Pokaże i może i więcej minority
O duszyczkami tyś pokrążona na wieki!

Pokaż mi lowland i upland
O dusze walczcie i nie dajcie wilkom.

Morze obojętności

Morze obojętności

,,Biegun”

Pojutrze pójdę i się nakręcę na śrubkę
Potem spłynę wraz ze ściekami w dół kibla
Może jeszcze rozmyśle inne dane mi momenty
Położę potem tylko poduszkę pod stopy kolana
Oglądać zacznę lanch zza szyby baru
Jak gorączkowo hołota ludzka z fast foodem.

Na myśli jeszcze problem bycia-,,tym kimś…..ważnym,,
Mojej rodzinki już nie będzie tam ze mną
Może i nie chodzi o mnie a o tych co kochają i potrafią czekać
Ale i na cóż mi kwiaty,pomarańcze,figi,pawie indyjskie
Śrubokrętem nie odepcze tego co nie znane
A nawyki i tak same się spalą w trotylu oceanów.