,,Nie tak to sobie wyobrażałem”
Pukanie do drzwi:Ponoć ty sam w domu..
Nikt by tak pięknie nie mówił,że się boi miłości
Różnorodny posłaniec na mężnym koniu,bez broni w ręku,z samym sztyletem na siebie;tak na wypadek..
Akurat teraz gaśnie światło księżyca,z pomroków cieni dzień nocy oddala.
Słoneczny poranek z południa do bitew,bezkrwawych łowów nietoperzy i dźwięków..
Rycerski dialekt łamaną polszczyzną
Trawiaste życzenie,oczeret jeziorny za pniem ogniłym z wody.
Pierwszy słyszę jak idą,maszerują-,tak cicho’
Zyskałem trochę na czasie
Niekiedy tak się mnie przyśni
Jak w podniebnym cadillacu ja w środku,a tam naokoło sam kunszt w krawacie,marynarce
jak pingwin w adidasach na dziobie.
Przy żarówce o wiele bardziej zbliżone nad lupą
Jak się dostaje łomy zamiast noża.
Po pieśniach i tyle,jak ostatnio nic nie zrobił
Perfum zaszkodził na nosie,a na okularach cztery plamy po palcach na wyrost
Buszmen idąc z odrobinką fasoli kłania się
{jak by ktoś mu przywalił}..,wyprostował by się od razu.
Ale nie zwracam na to uwagi.
Strzała niby i to amora
Przebiła serce
Odskocznia od książki,i na papierze rysuję kreski
Arcydzieło!!
Jak obraz.
No..jakoś tak wyszło.Nie przeczę.
0 komentarzy